poniedziałek, 11 lipca 2016

Boho weranda i drewniana podłoga z palet

Ostrzegam! W tym poście jest duuużo do czytania! W końcu długo mnie tu nie było i mam o czym pisać/ opowiadać;) Ale spoko, zdjęcia też są, wystarczy przewinąć na dół ;)



Od czego by tu zacząć post po kolejnej, tak długiej przerwie? Chyba wyszłam z wprawy, bo dość długo zastanawiałam się jak to ugryźć:) Czy pisać Wam czym była spowodowana ta przerwa? Czy napisać tak jak gdyby nigdy nic? Tak to juz jest, że życie płata nam figle i nie zawsze może być tak, jak byśmy tego chcieli. Ale mam nadzieję, że los da mi teraz trochę odpocząć od przykrych niespodzianek, w końcu są chyba jakieś limity na jedną osobę:) Niemniej nie będę zapewniać Was, że od teraz wszystko wróci do normy, że bedę wstawiać posty raz na tydzień. Bo, po pierwsze pisałam to ostatnim razem (i jakoś nie wyszło), a po drugie, mam wrażenie, że moja kreatywność wzięła sobie wolne. Nazwijmy to niemocą twórczą lub leniem. Jak kto woli:)


Był taki projekt, który już od dawna chciałam zrealizować. Rok temu pisałam Wam, że budujemy zadaszenie na naszą werandę. Ba, miałam nawet nadzieję, że w 2015 roku pokażę Wam gotowy taras (chocby miało to być w grudniu:)). Niestety, nie udało się.  I chociaż od roku deszcz nie pada nam na głowę na owej werandzie, to do niedawna nasze stopy musiały stapać po zimnym betonie. I w sumie to pewnie stąpalibyśmy sobie dalej po tej nieprzyjemnej podłodze, gdyby nie to, że pewnej niedzieli, moja siostra stwierdziła, że muszą u siebie na werandzie położyć drewnianą podłogę. I to najlepiej w następnym tygodniu. Widząc mój szyderczy, niedowierzający uśmieszek (a także pragnąc zmotywować swojego, zaskoczonego jeszcze męża) postanowiła się ze mną założyć. O symboliczną butelke wina ze średniej cenowo półki. Pewna swej wygranej, zakład przyjęłam bez wahania. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to następnego dnia wysłała mi zdjęcie zakupionych desek. "Hahaha, ktoś je jeszcze musi położyć" pomyślałam "Jeszcze winko może być moje". Kolejne dni, kolejne zdjęcia z postepami prac, wysyłane przez Anię,  pokazały, że byłam w błędzie.  Kupiliśmy wiec to wino, pojechaliśmy sprawdzić, czy aby na pewno dostałam zdjęcia jej werandy. Na miejscu dotykałam ową podłogę, dla pewności uszczypnęłam się kilka razy. Była. Moja siostra miała werandę z drewnianą podłogą. I nagle dopadło mnie to paskudne uczucie. Zazdrość. Ale była to taka "tyci" zazdrość, nieszkodliwa, wręcz motywująca;) I pomyślałam, że skoro Ania ma taką podłogę, to ja też mogę, wystarczy tylko przekonać K., że jest nam ona NIEZBBĘDNA do życia.
 Już nastepnego dnia, korzystając z okazji, że mój chłopak cierpiał na delikatny ból głowy, rozpoczęłam realizację swojego planu. Najpierw wychwalałam w towarzystwie mojego K., "odpoczywającego" na werandzie mojej siostry, zalety takiej podłogi. Że jest miła w kontakcie ze stopami, że pięknie wygląda, że beton jest fuj, a chodzenie boso po betonie z pewnościa nie jest obojętne dla naszego zdrowia. I że o to zdrowie musimy dbać coraz bardziej, w końcu niedługo 30-stka na karku, reumatyzm i te sprawy. Udało się. Usłyszałam, że nastepnego dnia udamy się do marketu budowlanego, aby zobaczyc co mają w tym temacie do zaoferowania.

Tam niestety spotkało nas bolesne rozczarowanie. Otóż okazało się, że gdybyśmy chcieli kupić w takim markecie deski to ich koszt (nie licząc wkrętów, jakiegoś środka impregnującego itp.) wyniósłby nas...co najmniej 600 euro... Podobne ceny były w pobliskim tartaku. Cóż, zachciało mi się emigrować, to trzeba sie z tymi cenami liczyć.
I pewnie ta podłoga dalej pozostawałaby w strefie marzeń, gdyby nie to, że K. słusznie zauważył, że w firmie, w której (razem) pracujemy jest wiele palet jednorazowych (europalety są u nas na wage złota;)). Wystarczyło spytać się szefa ile by za nie chciał. Odpowiedział, że to i tak jest odpad, więc możemy je wziąć za darmo.


Od tego momentu było już z górki. Ot, dwa dni rozwalania palet, w celu pozyskania desek, 3 godziny ucinania wystających gwoździ, zrobienie "stelażu" (także z palet, wpasowały sie swoim wymiarem idealnie:)) oraz układanie i przymocowywanie samych desek. Jedynie 4 dni pracy w upałach powyżej 30 stopni. Ale nie żałuję ani minuty, bo w końcu mam swoją wymarzoną podłogę (i 600 euro w portfelu).
Podczas prac byłam tak zajęta, że udalo mi sie zrobić tylko dwa zdjecia:)



Czeka nas jeszcze impregnowanie, ale z tym musimy zaczekać do końca lipca. Wybieramy się wtedy na krótki urlop do Polski i tam chcemy zakupić odpowiedni do tego preparat. Nie byłabym jednak sobą, gdybym juz teraz nie urządziła naszej werandy:) Efekt możecie zobaczyc poniżej:




















Przy urządzaniu naszej werandy starałam się wykorzystać to, co juz mieliśmy lub to, co dostałam od siostry. "Komplet wypoczynkowy" powstał (a jak;)) z palet, ratanowe krzesło znacie z naszej sypialni. Witrynke znalazłam na niemieckim odpowiedniku "OLX", ktoś oddawał ja za darmo. pierwotnie miała zawisnąć kuchni, jednak okazała się za duża. Po potraktowaniu jej szarą farba w spray'u idealnie sprawdza sie jako...kwietnik:) Podobnie było z dodatkami. Koce, poszewki, firany, dywaniki, świeczniki, tacki i inne durnostojki- to  wszystko juz miałam. I jak zaczęłam je znosić na werandę, zauważyłam że zrobiło sie całkiem "boho". Dlatego zrezygnowałam też z typowym kwiatów balkonowych na rzecz roślin pokojowych. Moim zdaniem dużo lepiej sie komponują z takim kolorowym misz- maszem, poza tym bedą mnie cieszyć dłużej niż jeden sezon;)
















Przy okazji zrobiłam tez kilka dodatków, o których myślałam już od dłuzszego czasu- jak choćby łapacz snów. Nauczyłam się też podstawowych splotów makramowych, dzięki czemu powstały dwa kwietniki . Zresztę o moich makramowych wytworach będzie wiecej na tym blogu, muszę przyznać, że splatanie mnie wciagnęło na całego (kto sledzi moje konto na Instagramie, ten wie:))








I jak wam sie podoba? Jestem bardzo ciekawa co sądzicie o naszej podłodze;) Ja jestem bardzo zadowolona. Teraz pozostało mi tylko zastanowić się, na co wydać to 600 euro, które udało nam sie zaoszczędzić;)


Pozdrawiam,







56 komentarzy :

  1. Olcia, petarda! Mega to wymysliliscie! Ja sobie też nie wyobrażam tarasu bez desek, no tyle że nas nie kosztowało to 600 EURO. Poradziloscie sobie świetnie i efekt jest piorunujacy, bardzo przytulne miejsce 😊 brawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w Polsce jest taniej, nawet braliśmy pod uwage opcję zakupu takich desek podczas urlopu. Jednak jak podliczylismy koszty transportu, to dalej było niewesoło;)

      Usuń
  2. Świetnie..Ja poproszę jeszcze o zdjęcie z dalszej perspektywy.. :)Pozdrawiam Olu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zdjęcie z dalszej perspektywy będzie z pewnością...musimy tylko trawę skosić;)

      Usuń
  3. Wow, wyobrażam sobie jak się napracowaliście, by uzyskać taki efekt. A co do nieregularności postów... to nie nazwałabym tego leniem, a odpoczynkiem ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczynek? Brzmi duuużo lepiej;) Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Taka weranda to skarb - Ty w ogóle zchodzisz z niej? - ja bym na L4 poszła i z niej nie schodziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba zejść z tej werandy niestety... choćby koty nakarmić;)

      Usuń
  5. Efekt świetny. Myślę że po tak ciężkiej pracy, siedzenie na takiej werandzie będzie jeszcze przyjemniejsze��

    OdpowiedzUsuń
  6. Toś wystrzeliła z postem po przerwie! Brawo! Idealny materiał na podłogę do stylu jaki finalnie wyszedł na werandzie! :-)
    Makramy/sploty/sznurki - zbieram się do tego, że i u mnie chyba coś powstanie! Wdzięczny materiał, choć nie wciąga mnie jak budowa czegoś nowego z drewna ;-)
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babo, nie sposób się z Tobą nie zgodzić, jak już raz stworzysz coś z drewna, to nie chcesz przestać;) Ale czasem i od tego trzeba odpocząć:) Ciekawa jestem co tam kombinujesz z tych sznurków:)

      Usuń
  7. Ola, to jest wprost niesamowite! Ja też staram się robić ekonomiczne projekty, ale Twój przebija wszystko ;) No i ta stylizacja - bosko! Z tą drewnianą podłogą jest genialnie :)
    P.S. Też często robię wszystko w takim tempie, że zupełnie zapominam o robieniu zdjęć w międzyczasie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ja ostatnio stałam się tak ekonomiczna (tudzież skąpa;)), że zastanawiam się 5 razy, zanim kupię coś nowego do domu;)

      Usuń
  8. Wyszło genialnie! Brawo za pomysłowość i miłego wydawania oszczędności ;) Cały taras wygląda bardzo klimatycznie i swojsko, pięknie dopełniłaś go dodatkami. Witryna nad siedziskiem przecudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta witrynka to takei brzydkie kaczątko, szkoda że nie mam zdjęć przed jej metamorfozą:)

      Usuń
    2. Widziałam ją już wcześniej u Ciebie na FB :) i już wtedy wpadła mi w oko :)

      Usuń
  9. Oluś, bosko po prostu, aż napatrzeć się nie mogę! Cudowny klimat i ileż pieknych detali :))
    Pozdrawiam cieplutko Kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Marysiu:) Ściskam mocno:)

      Usuń
  10. Cudna! I zrobiona niskim kosztem :) Myślę, że takie własnoręcznie robione meble i werandy dostarczają nam dużo więcej satysfakcji. Poza tym idealnie wpasowały się na nią meble z palet. Ja efektem jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, satysfakcja przy tego typu urządzaniu jest gwarantowana:)

      Usuń
  11. Jak zwykle, jak każdy Twój pomysł, jest prześwietny! Cudownie bym się czuła w tym klimacie, zawsze marzyła mi się weranda jak z amerykańskich filmów, ale to jest po prostu cudo! Mega Wam się udało z paletami, a ta witrynka jest przeurocza. Idealne miejsce na chilloutowe letnie wieczory :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że z palet można zrobić podłogę :) świetny pomysł! Całość wygląda na prawdę bardzo boho i baaaardzo uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie! Nic tylko podziwiać :)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś genialna.Uwielbiam wszystko co z palet.Wygląda to tysiąc razy lepiej niż z takich marketowych seryjnie produkowanych równiutkich desek.Zazdroszczę bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oluś! Mając taką piękną, nową i klimatyczną werandę zaoszczędziłabym jeszcze pieniądze przeznaczone na urlop ;P
    Przerwy są potrzebne, te długie też- potem człowiek się cieszy, że wrócił i że komuś go brakowało :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny pomysł, sporo pracy widać to was kosztowało, ale efekt super!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ej, nie wpadłabym na to, żeby podłogę zrobić z desek z palet! Świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaskakujące jak palety pasują do stylu boho :O Naprawdę bardzo fajny i oryginalny pomysł. Gratuluję. I te plecione linki do trzymania doniczek są również super.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajnie to wyszło! Gratuluję uzyskanego efektu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładnie i bardzo stylowo. Z pewnością jesteś bardzo dumna ze swojej pracy. Gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę tutaj kolejne zastosowanie euro palet, coraz bardziej popularne się stają. Bardzo fajnie Wam to wyszło - gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Super Wam to wyszło! Widać dużo musieliście włożyć wiele pracy w to. Ale efekt świetny!

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo fajnie wygląda całość, a jak się użytkuje ta paleciarska podłoga? :)

    OdpowiedzUsuń
  24. no i jak Ci sie ta podłoga z palet sprawuje? Ogólnie wygląda to wszystko całkiem fajnie także graty!

    OdpowiedzUsuń
  25. NA takiej werandzie to można spędzić całe lato :)

    OdpowiedzUsuń
  26. I jeszcze pół wiosny i jesieni. ;D

    OdpowiedzUsuń
  27. weranda boska a podłoga z palet ganialna ja uwielbiam takie rzeczy <3 zapraszam w moje skromne progi http://hogata-filcowe-cudenka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Niezwykle pomysłowo! A efekt piorunujący. No pieknie jest!

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ładnie to urządziłaś. Weranda wzbudza dobry klimat. Jest tak przytulnie:) Dużą role odgrywają te różnego rodzaju kwiatki, kwietniki i dodatki:) Gratuluje pomysłu!:)

    OdpowiedzUsuń
  30. prosto i fajnie :) bardzo mi się podoba ta opcja :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jakbym widział werandę u znajomego - ma identyczny stolik z palet. Świetna sprawa, właściwie z niczego można zrobić wygodne i stylowe meble na taras czy do ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jej! Ale piękna weranda, jak z filmu! Bardzo podoba mi się zamysł aranżacji balkonu czy tarasu w stylu boho. Styl ten jest przytulny, swojski i kolorowy, co sprawia, że aż chce się tam przebywać :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Podłoga z palet? Wygląda wspaniale :). Bardzo przyjemne i przytulne miejsce, od samego patrzenia napełnia mnie optymizm. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ciekawy blog, chciałabym go dodać do mojej listy najlepszych blogów wnętrzarskich! Zapraszam na stronę http://dekordia.pl/najlepsze_blogi/, gdzie pobierzesz odznakę Blogu na medal :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawy blog, ostatnio przejrzałam wszystkie wpisy;-)Piękny taras, ja na swój bedę musiała jakiś rok poczekać, ale to i tak nic w porówaniu z tym co było wcześniej;-)A szafka - kwietnik - boska!

    OdpowiedzUsuń
  36. na stół przydałaby się szyba żeby nic nie wpadało lub wywracało się w szparach. Nie mój styl za dużo rupieci ale ogólnie to może być.

    OdpowiedzUsuń
  37. no i pięknie to wszystko wygląda :) a gdzie zimowe wpisy?

    OdpowiedzUsuń
  38. już śnieg za oknami a tu dalej nic się nie dzieje? Czekamy na nowe inspiracje

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj, chyba znowu masz przerwę :( Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  40. coś wspaniałego :) naprawdę wygląda to świetnie zupełnie w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  41. bardzo fajnie, stól z palet, rewelacja. Choć faktycznie położenie na niego szyby byłoby dobrym pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń
  42. uwielbiam takie klimaty i już nie mogę się doczekać lata :)

    OdpowiedzUsuń
  43. już widzę lato grille i imprezki do rana :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka